Antymacierzyństwo młodych Polek

wazektomia ebook

Antymacierzyństwo młodych Polek


Antymacierzyństwo młodych Polek

Dzieci to śliniące się „potwory”.

1. „Nigdy nie bawiłam się lalkami imitującymi niemowlę, niemowlęta nie wzbudzają u mnie żadnych pozytywnych uczuć, raczej zdecydowanie negatywne, nigdy nie poczułam nawet śladowego instynktu macierzyńskiego, ogólnie dzieci przez całe życie omijam szerokim łukiem. I pomimo tego czuję się szczęśliwa i spełniona na wielu płaszczyznach, a jako matka byłabym co najmniej fatalna" – (taka jedna).

2. . „Zdarza mi się spotkać z dzieciatym znajomym lub kimś z rodziny, i przy dziecku często występuje kwestia do mnie lub mojego chłopaka "Popatrz, za parę lat też będziesz takie mieć!". W takich sytuacjach tylko milczę, bo nie mam ochoty na tłumaczenie, że może ja wcale nie chcę "takiego za parę lat mieć" - pisze. Filkotny opisuje scenkę: „Pewna para, u której gościłam jakiś czas temu, próbowała na siłę zaprzyjaźnić mnie ze swoim kilkumiesięcznym potomkiem. Nie wypadało krzyczeć i uciekać, ale nachalne podtykanie mi śliniącego się malucha pod nos w końcu zaowocowało moim, dość ogólnym i w powietrze rzuconym (bo i jakże tu inaczej zareagować, żeby kogoś nie urazić) stwierdzeniem, że ja to tak nieszczególnie szaleję za dziećmi, poza tym nie umiem się z nimi obchodzić, więc pakowanie mi ich cennego skarbu na kolana może mieć zgubne skutki. Najpierw spotkałam się z niedowierzaniem, potem z pewnym żalem, a na końcu z zapewnieniami, ze polubię, jak będę miała własne. Opcja, że nie zamierzam ich mieć, całkowicie nie dotarła do moich rozmówców. Nie byli w stanie w żaden sposób tego przetrawić, ani przyjąć do wiadomości, więc kontynuowali żart i zapewnienia, nadal "atakując" mnie swoją córką. Całą moją cierpliwość i samozaparcie wykorzystałam tego dnia na powstrzymywanie gniewu, do którego w końcu doprowadzili". Chciała powiedzieć : „Zabierzcie ode mnie tego śliniącego się, śmierdzącego potwora, którego nie umiem postrzegać, jako słodkiego, rozkosznego stworzonka" i powstrzymała się tylko poprzez delikatność. Znajomi mogą być pewni, że prędko ich nie odwiedzi.(Yavanna)

3. Immoramento Mimo tego, że dzieci budzą w niej wstręt, chce w przyszłości je... uczyć. „Dlatego nie chcę mieć dzieci, żeby móc być w pracy na czas, żeby pracę zostawić w pracy, a w domu, poza drobnymi obowiązkami, zająć się sobą, mężem, przyjemnościami. Wychowywanie dziecka to dodatkowa praca, za którą w dodatku nikt nie płaci. I od razu mówię, że argument pod tytułem "dziecko swoim życiem ci zapłaci" do mnie nie przemawia, bo jako takich dzieci nie lubię i nie widzę w nich niczego słodkiego, są dla mnie wręcz bardzo często żałosne". Oburza ją zwłaszcza ulgowe traktowanie rodziców w pracy: „Drażni mnie to, że kiedy np. firma upada, najpierw wypłaca się pieniądze pracownikom z dziećmi. A co to, ci bez potomstwa są gorsi? Wkurza mnie tłumaczenie, że ktoś się spóźnił, bo np. odwoził dzieci do szkoły. Skoro nie wyrabia - niech zmieni pracę albo może zastanowi się zanim pocznie dziecię?"(Immoramento)

4. Przyznaje otwarcie „jestem egoistką": „Nie mam najmniejszej ochoty znosić trudów ciąży i porodu, a potem kolejnych trudów macierzyństwa. Uśmiech dziecka nie wynagrodziłby mi niewyspania (obecnie śpię ok 9 -10 h na dobę), obsranych pieluch (jestem megawrażliwa na smród, wszystkie śmierdzące rzeczy do wyczyszczenia muszę dawać mojemu chłopakowi, bo ja od razu mam odruch wymiotny, dosłownie), problemów z moim ciałem (rozstępów już mi wystarczy na całe życie, za więcej dziękuję. Na przytycie też nie mam ochoty. A tym bardziej na problemy z kręgosłupem i nietrzymaniem moczu)" - wylicza na blogu, podkreślając, że nie zamierza się „poświęcać i być z tego powodu nieszczęśliwa"(Yavanna)



<<< Poprzedni temat Spis treści Kolejny temat >>>
Copyrights © Wazektomia.com
Wykonanie www.elkomtel.pl